• Wpisów:328
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 20:15
  • Licznik odwiedzin:5 722 / 2304 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cześć pingerowicze
Potrzebuję rady kogoś z zewnątrz.. Więc tak. W tamtym roku szkolnym doszedł to mnie do szkoły pewien chłopak, jakoś za pół miesiąca zaczeliśmy ze soba pisać dość często i czasami się spotykaliśmy, oboje się sobie podobaliśmy,ale On nie chciał mieć dziewczyny bo za rok miał wyjechać do innej szkoły. I tak się wszytko ciągnęło przez ten rok, raz gadaliśmy czy pisaliśmy raz nie itd. Pamiętam też wigilię szkolną kiedy składając mi zyczenia powiedział,że zawsze mu się podobałam, jestem śliczna, wyjątkowa, że jeszcze by coś powiedział,ale tego nie zrobi i dalej nie wiem o co chodziło. Na koniec przytulił mnie i dał mi buziaka w policzek. Byłam wtedy rozdarta, nie wiedziałam co o tym myśleć. Dalej nic szczególnego się nie działo,a ja powoli dawałam sobie spokój. Bo był to chłopak,który ma coś w sobie,że wielu dziewczynom się podoba, a on sam jest typem kobieciarza. Wiem,że pisał podobnie do nie jednej. Kiedy już o nim zapomniałam, byłam na jednej imprezie z innym, fajne mi się z nim spędzało czas,ale kiedy przyszedł tam tamten chłopak znów coś we mnie pękło gdy go zobaczyłam,już nie umiałam się dobrze bawić. Przez wakacje się w sumie nie widzieliśmy. Ale jakoś 2 tygodnie temu wpadłam na niego, bo akurat byłam ze zanjomymi na mieście a on też przyjechal na weekend z internatu, który znajduje się godzinę grogi dalej. Kiedy mnie zobaczył był mną ewidentnie zaciekawiony.Pytał gdzie idę, do której będę,chciał mój nr telefonu bo ma nowy telefon i milion innych pytań. W końcu oboje zostawiliśmy grupy naszych znajomych i poszliśmy sami się przejść,a potem do kumpla na urodziny. Podczas rozmowy pytał dużo co się u mnie dzieje,mówił że bardzo chciał mnie zobaczyc podczas osatniej wizyty u nas w szkole,że pytal innych czy mnie widzieli,a jak szłam na autobus mnie wołał,namawiał żebym za rok poszła do tej szkoły co on i nawet że mogę zamieszkać z nim i jego starszą siostrą. W zasadzie wtedy odniosłam wrażenie po tym spotakniu,że trochę spoważniał, że już może nie jest taki jak kiedyś, takim kobieciarzem itp.Uświadomiłam sobie,że nie potrafię byc z kimś innym, zawsze kiedy go widzę czy słysze o nim ciągnie mnie do niego, z resztą ogólnie nas obojga ciągnie. Od ostatniego spotkania nie potrafię przestać o nim myśleć, chciałabym mu powiedzieć o moich uczuciach postawić w końcu sprawę jasno,ale nie wiem jak on zareaguje. Ale już nie wytrzymuję tak jak jest, po prostu Go chcę... I teraz doradzcie czy napisać dziś do niego czy jutro przyjeżdża do swojej miejscości i spotkać się z nim i wyjaśnić co się da?Czy warto? Pomóżcie, proszę.
  • awatar Don't Forget.: Według mnie warto . Ciągnie was do siebie , nie ma co temu zaprzeczać . I jeśli wiesz,że nie będziesz z nikim innym , bo pragniesz jego ... To właśnie dlatego warto zaryzykować. Widać ,że chłopak przejawia duże zainteresowanie twoją osobą , spodobałaś mu się i go do Ciebie ciągnie ... Jeśli coś do niego czujesz , spotkaj się z nim i pogadaj w cztery oczy .Rozmowa być może wiele wyjaśni. Będziesz wiedziała na czym stoisz. Inaczej coś może ci uciec, coś wyjątkowego. Życzę Ci szczęścia . Powodzenia . Daj znać jak twoja historia się zakończyła :) Trzymaj się:*
  • awatar Fuck life . ♥: Dziękuję bardzo za radę :)
  • awatar The heart never lies.: według mnie, ewidentnie widać że on również coś do ciebie czuje, o takich sprawach lepiej pogadać w cztery oczy niż pisać (np) na fejsie .oczywiście że warto. dowiesz się czy on faktycznie coś do ciebie czuje czy może jednak nie. lepiej wiedzieć na czym się " stoi" :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kiedyś uważałam,że kolczyki w nosie są tandetne,ale ostatnio spodobały mi się..może kiedyś odważę się zrobić ; >
A Wy co o nich myślicie ? Są jeszcze modne ? )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nienawidzę w sobie tego, że tak szybko zaczynam zbliżać się do ludzi, że tak szybko przyzwyczajam się do ich obecności, ich rzuconego cześć w moją stronę, do zbitych piontek na osiedlu, do wyznań, które kierują w moją stronę, do nich samych. Nie znoszę tego, bo przecież to oczywiste, że każdy w końcu odchodzi. Czy jest to świadomy wybór czy śmierć. Ale odchodzi, a ja zostaję z coraz bardziej poszarpaną duszą.